Piątek, Euro i Kościół
#1
Zainspirowany tym:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/czy_katolik_moze_isc_na_mecz_otwarcia,_jesli_wypada_on_w_piatek_i_pic_piwo_podczas_euro___21515">http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/ ... ro___21515</a><!-- m -->

Cytat:- Po rozmowie ze współbraćmi, którzy kibicują głośniej ode mnie, stwierdziłem, że katolik na mecz iść może, byle nie uczestniczył w tzw. "fali" i za bardzo się nie cieszył. Ale jak tu nie cieszyć się, gdy nasi wygrywają? Chyba, że biskup praski udzieli dyspensy, bo wprowadzenie nowej uroczystości kościelnej nie wchodzi w grę – napisał ks. Żmudziński, czym wywołał poruszenie nie tylko wśród kibicujących wiernych, ale także innych duchownych.

Cytat:Nie wiem kto wymyśla takie rzeczy i po co. To jakiś absurd - przyznaje i dodaje, że problem związany z piątkową pokutą jest znacznie szerszy. - Decyzja dotycząca pokuty w piątek nie była najbardziej fortunna, trzeba przypomnieć, że sprawa dostała się pod obrady episkopatu dość przypadkowo. Część biskupów zrobiła ze zwykłego dnia tygodnia niemalże Wielki Piątek. Potem ja, zwykły ksiądz muszę się z tym zmagać w konfesjonale – mówił w rozmowie z portalem Natemat.pl dominikanin, o. Paweł Gużyński.

rzucam temat piątkowego postu, na początek interesują mnie kwestie następujące:
co sądzicie o powyższych postawach,
jaki powinien być,
czy go przestrzegacie,
co wam faktycznie daje,
czy Jezusowi jest przykro jak zjecie mięso w piątek
i wszystko co wam przyjdzie na myśl w temacie.

POZDRAWIAM
just look
  Odpowiedz
#2
Look napisał(a):czy Jezusowi jest przykro jak zjecie mięso w piątek
chyba malo, skoro w całej katolickiej europie sie tego nie stosuje, a nawet w polsce nie jest to grzechem tylko zaleceniem.
"Czasem myślę, że więcej mam
Niż zasługuję, by mieć
I tym z Tobą podzielić się mam
Ochotę wciąż chcieć"
  Odpowiedz
#3
A łamanie przykazań kościelnych nie jest czasami grzechem?
Za chwilę zmienię zdanie. Albo nie.
---
Audiatur et altera pars!
  Odpowiedz
#4
Jest. Piątkowy post jest obowiązkowy, ale nie jest narzucone niejedzenie mięsa.
[Obrazek: userbar.png]
  Odpowiedz
#5
To może się wypowiem po długim milczeniu na forumWink
Co do kibicowania w piątek, to nigdy podobna myśl (że katolik w piątki powinien omijać boiska szerokim łukiem) nie przyszła mi do głowy. Może to ma związek z tym, że jeśli oglądam mecze, to w telewizji, a nie na żywo. W każdym razie nie widzę sprzeczności w uczestnictwie w wydarzeniach sportowych w piątki.

Jeszcze zacytuję jeden komentarz pod artykułem z Frondy.
Cytat:"Część biskupów zrobiła ze zwykłego dnia tygodnia niemalże Wielki Piątek. Potem ja, zwykły ksiądz muszę się z tym zmagać w konfesjonale – mówił w rozmowie z portalem Natemat.pl dominikanin, o. Paweł Gużyński."

Biedaczek. Trzeba by zaapelować do episkopatu, by znieść większość zakazów KK, aby o. Gużyński nie męczył się tak w konfesjonale.
Wydaje mi się, że problem może polegać na tym, że ludzie skupiają się na myśleniu o tym, że zjedli plasterek szynki i pomijają ważniejsze grzechy. Albo traktują to jak obowiązek, nic poza tym, zero głębi.

A teraz kilka spostrzeżeń na temat samego postu.
Myślę, że idealną wizją tej formy pokuty jest dobrowolne wyrzeczenie, podjęte jako akt łączności z Chrystusem cierpiącym na krzyżu. Czy będzie to niejedzenie mięsa czy słodyczy, opuszczenie ulubionego filmu w telewizji czy też praca nad swoimi wadami, najważniejszy jest cel i świadomość. Choć samo odmawianie sobie mięsa w piątki też ma sens, bo jednak z czegoś rezygnujemy, a moglibyśmy jeść tak jak inni. Jak z tym wygląda na co dzień, to dobrze wiemy: albo się po prostu nie je mięsa i tyle, albo nawet o tym się zapomina.
Teraz dodam od siebie, że pasuje do mnie powyższe podsumowanie, tzn. po prostu nie jem mięsa. Może jeszcze to, że od czasu przyjścia do MM-u wyrobiłam sobie nawyk uczestnictwa we Mszy Świętej w piątki.
"Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu."
  Odpowiedz
#6
Dorszu i niektórzy inni - proszę nie głosić mi tu nauki niezgodnej z KK, bo to nieładnie. Generalnie bzdury jakieś powtarzacie o tym, że jedzenie mięsa w piątek to nie grzech. Że to tylko jakieś zalecenia, sugestie Kościoła itd. itp. - bullshit. To jest grzech.

Może przekona Was ks. dr Krzysztof Kosk, doktor prawa kanonicznego, rzecznik archidiecezji warszawskiej:
"- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?
-Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia."

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200346&nr=103">http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedz ... 346&nr=103</a><!-- m -->
polecam i nie głosić mi tu nauki niezgodnej z KK, bo to naprawdę nieładnie.

A pieprzenie - jesteśmy w podróży, więc możemy na stacji zjeść mięso, to tylko pieprzenie. Tylko. No sorry, tak to jest mądrze zrobione. No chyba, że ktoś nie miał wyjścia i musiał zjeść hot tego-doga, ale moja wyobraźnia nie posiada wizji takiej sytuacji. Dziś jest tyle rzeczy do kupienia.

Jak ktoś ma problem, że nie umie sobie odmówić mięcha w piątek to jest dla mnie leszczem. Sam kocham kebab, uwielbiam schaba, całuje klopsy przed konsumpcją i wiem, że taka wstrzemięźliwość jest do zrobienia na lajciku, z odrobiną dobrej woli i wiary.
"tak przed kościołem?"
  Odpowiedz
#7
Aha - a pytanie, czy Jezusowi jest przykro, traktuję jako żart oczywiście. I jak czytam, że jakiś ksiądz oficjalnie dla prasy mówi coś na kształt, że "biskupi popełnili wielki błąd", to momentalnie szufladkuję typa i nie słucham/czytam go dalej. I jestem przekonany, że robię bardzo dobrze.
"tak przed kościołem?"
  Odpowiedz
#8
jaca napisał(a):I jak czytam, że jakiś ksiądz oficjalnie dla prasy mówi coś na kształt, że "biskupi popełnili wielki błąd", to momentalnie szufladkuję typa i nie słucham/czytam go dalej. I jestem przekonany, że robię bardzo dobrze.
Zgodzę się, o ile dotyczy to... 'oficjalnej nauki biskupów'. Rozumicie?
Bo np. jak czasami słucham niektórych biskupów jak pitolą o polityce, to uważam, że popełniają wielki błąd...
Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą!
Iz 26, 4
  Odpowiedz
#9
Jechanie publicznie po oficjalnej nauce KK - jasna sprawa, omijam bez wyjątku. Ale jak jakiś ksiądz jedzie oficjalnie personalnie jakiegoś biskupa, to żal, ale nie dlatego, że biskup ma zawsze rację i na pewno się nie myli. Nieważne tu dla mnie, czy się myli czy nie - takie jechanie jeden po drugim ukazuje brak jedności we wspónocie KK. Ten brak jest oczywiście do zwalczenia u źródła. Nie warto jednak obnosić się z nim publicznie i publicznie prać swoich brudów. Lepiej na osobności. Na spotkaniu grupowym, albo w animatorni. Smile
"tak przed kościołem?"
  Odpowiedz
#10
Dzieje się. Nowe władze, nowe porządki. Można hulać w piątki.
<!-- m --><a class="postlink" href="http://wyborcza.pl/1,75478,15651134,Biskupi_pozwalaja_na_zabawe_w_piatek__Zatwierdzili.html">http://wyborcza.pl/1,75478,15651134,Bis ... dzili.html</a><!-- m -->
W miłości nie ma lęku (1J 4, 18)
pan Sentio
  Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości